
|
życie w odcieniach barwników spożywczych
Ewidentnie dzisiejszy dzień powinien być zaznaczony w kalendarzu jako DZIEŃ NIEZREALIZOWANYCH PLANÓW. Bym sobie spojrzała w kalendarz, przeczytała i bym wiedziała, że urlop lepiej wziąć jednak kiedy indziej, bo dziś i tak nic nie załatwię. Ale niestety mam kiepski kalendarz, albo jeszcze nikt na to nie wpadł, nie przeczytalam, nie wiedziałam i urlop wzięłam dziś.
Plany były następujące:
1. jechać do CNK i kupić bilety w ilości czterech jako prezent,
2. nareperować zębisko u dętysty
3. jechać na basen
4. jechać na fryzjer
5. pomalować pierniczki
Rzeczywistośc była natomiast nieco odmienna, albowiem powyższe punkty wyglądały tak:
1. jechać do CNK z przygodami, bo autobus odmówił zatrzymywania się na przystanku gdzie powinnam wysiąść. Dojść cudem na pieszo do CNK i zostać zatrzymaną przez masę ochroniarzy, którzy nie wpuszczają, bo 'akurat dziś CNK jest zamknięte'. Wrócić bez biletów.
2. usłyszeć, że zębisko jednak chwilowo nie nadaje się do naprawy i czekamy aż mu się poprawi humor.
3. wykąpać się w wannie.
4. usłyszeć, że fryzjer nie ma czasu
5. pomalować kuchnię na niebiesko, bo jak się okazuje barwniki spożywcze są wyjątkowo wydajne. I jakieś 0,01 g wystarcza na pomalowanie caluśkiej kuchni i caluśkiego ciała wystającego spod ubrania ( również wymalowanego)
ale jest cudnie!
Niech żyją urlopy jednodniowe!:>
2011-12-15 20:41:13 skomentuj (3) weekendy! Są takie momenty, kiedy się kocha życie bardziej. No to ja mam właśnie taki moment. Sobie kocham bardziej, prawie jak Edyta Geppert.
Wiadomo nie od dziś, że człowiek zaczyna coś doceniać dopiero jak mu tego brakuje. Z tej okazji zaczęłam mocno doceniać czas i każdą wolną chwilę. Miałam pierwszy od nie-pamiętam-kiedy wolny weekend. Łał! 2*24 godziny z którymi mogę zrobić co tylko zechcę!! :-) Przyznam, że z wrażenia w sobotę rano miałam pewien problem z wybraniem 'tego co tylko zechcę', ale po krótkich wewnętrznych debatach doszłam sama ze sobą do porozumienia :)
Rety, ile można cudownych, niekonstruktywnych rzeczy zrobić w 48 godzin!!
Można sobie na przykład poleżeć w wannie z najdurniejszą gazetą jaka była w sklepie ( jednak utwierdziłam się w przekonaniu, że tego nie da się czytać:> )
albo można pograć na pianinie godzin kilka
i pośpiewać karaoke!
i pomalować paznokcie, których i tak już nikt nie widzi, żeby mieć świadomość, że są cudne amarantowe
i kupić kwiaty,
i poplotkować z Mamą,
i obejrzeć zdjęcia z wakacji z Piptakami zajadając chałkę z masłem,
i poszukać noclegu na weekend,
i zamówić ślicznie pachnące perfumy,
i poprzytulać do Siostrzeńców,
i odpisać na zaległe maila do których siadało się już razy kilka, ale nigdy nie starczało czasu, żeby skończyć,
i zjeść całą górę lodów z jeszcze większą górą owoców,
i pościelić łózko!!
A na koniec można iść i podziękować za to, że jest za co dziękować!
Weekendy są piękne! :-)
2011-09-11 21:33:16 skomentuj (0) Umowa o pracę. Zachciało mi się iść na studia, to sobie polazłam. A jak już sobie studiowałam to nie pomyślałam o tym, że jednocześnie można robić inne rzeczy. I nie myślę tu o spotkaniu się ze znajomymi, pisaniu, graniu ani nawet jeżdzeniu samochodem, ale o na ten przykład pracy. Sobie myślałam, że przecież całe życie będę jeszcze pracować, że mam na to czas. Za to młoda za lat trzydzieści parę to już nie będę. No, przynajmniej teoretycznie. Także tego. Studiowałam i korzystałam z młodości mej na sposoby różne, o pracy myśląc niewiele. I było mi wesoło bardzo, do czasu kiedy bezrobocie osób z wykształceniem wyższym ( które zdobyłam w tak zwanym międzyczasie ) wzrosło z 2% do ponad 10%. Jak powszechnie wiadomo rzadko kiedy znajduję się w większości, także tutaj również nie mogło być inaczej :) Słowem: szukam pracy! Mówiąc bardziej obrazowo, co jakiś czas wkładam eleganckie łaszki, zaczesuje równo włosy i gnam do któregos z licznych warszawskich biurowców przekonywać innych jaka jestem cudowna:) Idzie mi średnio, chociaż raz udało mi się dwóch Panów przekonać, że jestem świetna, z tym że oni nie przekonali mnie. A jak wiadomo, do tanga trzeba dwojga, także szukam dalej :) I dalej zwiedzam Biurowce-wszelkiej-maści, licząc na to, że jest ich ilość skończona i że jak już zwiedzę wszystkie to ktos mnie zatrudni. A póki co, korzystam z bezrobocia, tudzież Umowy Wakacyjnej Na Czas Nieokreślony :) Oj pewnie jeszcze będę wspominała ten czas z tęsknotą ;) a tymczasem wracam do czytania swojej babskiej książki! A co, wolno mi! :) 2011-02-23 22:23:24 skomentuj (3) |